Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Zoja ma nadzieję na zdrowie

Wiemy, że Zoja cierpi na wadę genetyczną – wiemy tylko tyle, i aż tyle. Gdy otrzymaliśmy wyniki badań z diagnozą popłakaliśmy się, nie ze smutku, lecz ulgi, że może teraz uda się nam poznać przyczynę nieprawidłowości w jej rozwoju. Konieczna jest dalsza diagnoza, która niestety jest bardzo kosztowna…

Zoja jest wyczekanym dzieckiem, po utracie poprzedniego w ciąży. Urodziła się jako wcześniak. Od pierwszych wspólnych dni borykaliśmy się z jej dolegliwościami – bóle brzuszka, krzyk, wymioty, chlustanie pokarmem. Początkowo przekonywano nas, że tak musi być. Nasz niepokój był lekceważony przez lekarzy, co miało nas uspokoić. Z czasem jednak pojawiały się nowe trudności, nowe schorzenia – nadwrażliwość rączek i nóżek na dotyk, dysmorfia twarzy, zez, wada wzroku, anemia. Mijały kolejne miesiące, Zoja rosła , jednak my cały czas wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, jak być powinno…

Kiedy oswoiliśmy się z jednym problemem od razu pojawiały się kolejne –, alergia, nietolerancja pokarmowa, problemy jelitowe, ciągłe infekcje górnych dróg oddechowych, przerost 3. migdałka, bezdechy podczas snu. Nie wiedzieliśmy już na co leczyć naszą córeczkę, co gorsza – uznani zostaliśmy za przewrażliwionych rodziców.

Po jednym ze szczepień Zoja miała bardzo silną nadwrażliwość, tzw. krzyk mózgowy. Podjęliśmy decyzję, że kolejnych szczepień Zoja nie przyjmie. Rozwijała się nieco wolniej niż rówieśnicy, a nasz niepokój wzbudziło również to, że wygląda nieco inaczej – miała zapadniętą klatkę piersiową, wystające kręgi, skróconą lewą stronę ciała, zapadnięte i niezarośnięte ciemiączko, płasko-koślawe stópki, ubogą masę mięśniową. Jednak i tym razem zlekceważono nasze obawy – miała z tego wyrosnąć.

Od kiedy pamiętamy jeździliśmy z Zoją na masaże, rehabilitację, również ze względu na obniżone napięcie mięśniowe. Od małego miała problemy z jedzeniem, bardzo trudno było jej zmierzyć się z rozszerzaniem diety, nie potrafiła poprawnie żuć, gryźć, przełykać pokarm. Nadal jest pod opieką neurologopedy, nie gryzie poprawnie a rozciera pokarm zębami ścierając je.

Trafiliśmy do szpitala w Gdańsku – nie dlatego, że skierował nas tam lekarz, a dlatego, że nasz przyjaciel nam w tym pomógł. Przeprowadzone zostały podstawowe badania genetyczne, które wykazały… że Zoja ma na wadę genetyczną. Nie wiadomo dokładnie jaką, ale nasze obawy były słuszne. Nasza kilkuletnia batalia z lekarzami i ludźmi, którzy wmawiali nam nadopiekuńczość i przewrażliwienie nareszcie dobiega końca.

Rozpoczęła się jednak kolejna – o dokładną diagnozę i dalszą terapię naszej córeczki. Jeździmy teraz na terapię neurotaktylną MNRI do Bydgoszczy, korzystamy z regularnej pomocy fizjoterapeuty i osteopaty. Tata bardzo wspomaga i uczestniczy we wszystkim, jest ukochanym rodzicem Zojki. Nasza córeczka mimo bólu i cierpienia, jakie przeszła jest bardzo ufna, wrażliwa i emocjonalna. Niezwykle czule opiekuje się lalkami, ma w sobie dużo miłości.

Przed nami długa droga, której niestety nie pokonamy samodzielnie. Badania genetyczne, terapia i rehabilitacja to ogromny koszt. Dlatego postanowiliśmy poprosić Państwa o pomoc.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
0zł / 20 000zł
0%
Pomogło osób: 0
Data zakończenia
2023-06-30
Dane potrzebującego

Ostatnie wpłaty

Brak wpłat.