Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1
Zdjęcie 1

Wesprzyjmy Weronikę w walce o jej samodzielność

Schorzenie: Mózgowe Porażenie Dziecięce

Zbieram na : wózek elektryczny

Niespełna kilogram, 960 gram – to mniej niż kilogram cukru. Tyle ważyła mała Weronika, gdy przedwcześnie postanowiła rozpocząć samodzielne życie, poza bezpiecznym brzuchem swojej mamy. Tamten dzień pamiętamy jakby to było wczoraj. Nic nie zapowiadało tego, że będzie to dzień, w którym stoczymy walkę o życie naszej córki. Tamtego dnia moje serce pękło na pół, ale właśnie te popękane mają najwięcej siły, by walczyć.

Moja córka

Weronika przyszła na świat w 26 tygodniu ciąży – zdecydowanie za szybko. Jednak mimo niskiej wagi urodzeniowej i wcześniactwa oraz niskiej odporności, przed którą nas przestrzegano jeszcze w szpitalu, nic nie zwiastowało tego, że nasza córka może być poważnie chora. Bardzo często miała infekcje dróg oddechowych, jednak traktowaliśmy je jako zwykłą przypadłość wieku dziecięcego – w końcu wiedzieliśmy, że mogło być znacznie gorzej.

Weronika początkowo rozwijała się prawidłowo, jednak w 6 miesiącu życia zaczęły się pojawiać niepokojące nas objawy. Miała trudności z utrzymaniem główki, zaburzenia koordynacji wzrokowej, nie próbowała siadać, podnosić się. Mimo iż chciałam wierzyć, że z czasem te umiejętności się rozwiną, ten nieubłagalnie mijał, a Weronika nadal stała w miejscu. Zaczęliśmy szukać przyczyny jej stanu zdrowia, licząc, że kilka wizyt u specjalisty wystarczy, by wszystko przebiegało książkowo. Niestety, kolejne gabinety lekarskie opuszczaliśmy napełnieni jeszcze większym niepokojem, by po ukończeniu pierwszego roku życia naszej córki usłyszeć diagnozę: Mózgowe Porażenie Dziecięce.

rptoz

Weronika była i jest naszym prezentem od losu – niedoskonałym, z szeregiem dysfunkcji, schorzeń, ale prezentem wymarzonym.

Walka o nią wyparła pytania, przez które nocą wylewałam hektolitry łez: dlaczego ona…

Weronika

Kocham życie, kocham je takim, jakie jest. Z całym jego asortymentem, z bagażem bólu, z kłodami, jakie rzuca mi pod nogi – bez nich nie byłabym tym, kim jestem. Mam 33 lata, każdy rok spędziłam, poruszając się na wózku inwalidzkim. Mam niesprawne ręce, niesprawne nogi, ale sprawne serce, które każe mi kochać i poznawać ludzi, podbijać świat.

Dzieciństwo wspominam głównie jako czas rehabilitacji, wizyt u lekarzy. W niczym nie przypominało dzieciństwa rówieśników z podwórka. Dopiero dorosłość przyniosła mi namiastkę spełnionych marzeń, prawdziwych przyjaźni, obowiązków i dumy, że pomimo tak znacznej niepełnosprawności mam to, czego nie ma wielu zdrowych ludzi.

Poruszam się na wózku, potrzebuję pomocy praktycznie w każdej czynności dnia codziennego, jestem zależna od pomocy najbliższych mi osób. Mimo to jestem aktywna zawodowo, towarzysko, mam pasję, które napędzają mnie do działania! Swój pierwszy wózek elektryczny otrzymałam, mając 17 lat. To wtedy poczułam, że mogę wszystko, że te cztery koła pozwolą mi dotrzeć tam, dokąd nie pozwalają dotrzeć nogi. Tak zaczęła się rozwijać pasja fotografii, tak zaczęłam rozwijać się JA.

Niestety, wózek, którym poruszałam się ponad 10 lat, uległ awarii, nie da się już go naprawić. Dla wielu osób to tylko wózek. Dla mnie to moje nogi, ręce, moje okno na świat. Nie posiadam środków, by zakupić nowy wózek, którego koszt to ponad 25.000 zł!

Trudno jest prosić o pomoc, niestety, ja nie mam wyjścia. Bez Ciebie nie dam rady uzbierać pieniędzy na potrzebny mi wózek, na spełnienie mojego największego marzenia. Dlatego proszę Cię z całego serca o pomoc!

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
1 010zł / 25000 zł
0%
Pomogło osób: 9
Zakończone
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Weronika Wojciechowska
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Wałcz

Ostatnie wpłaty

Łukasz Rostankowski
Powodzenia, Pani Weroniko! :)
200zł
Anonim
Trzymam kciuki!
100zł
Anonim
Do przodu!!! Dużo miłości!!!
50zł
Magda
3mam kciuki za Ciebie !
10zł
Anonim
Powodzenia
100zł
Ania i Sławek Ł.
Kropla w morzu, ale zawsze coś :-) W spólnymi siłami z pewnością się uda :-)
50zł