Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Sława potrzebuje Waszego wsparcia w ciągłej walce o niepogarszanie stanu zdrowia.

schorzenie: borelioza, stwardnienie rozsiane

Cel: leczenie odleżyn, badania  oraz rehabilitacja

U Sławy zdiagnozowano boreliozę, która doprowadziła do silnych powikłań neurologicznych, w wyniku których porusza się na wózku inwalidzkim. Wcześniej leczona była, z powodu błędnie postawionej diagnozy, na stwardnienie rozsiane.

Moje życie zaczęło tracić sens w momencie, w którym wielu zaczyna go odnajdywać. Okropna i podstępna choroba zabrała mi sprawność, zabrała samodzielność oraz najpiękniejsze lata życia.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Choć nie miałam o tym pojęcia, początek mojej choroby sięga 1999 roku, kiedy wraz z grupą znajomych wybraliśmy się na wycieczkę w Bieszczady. Oprócz kliszy pełnej zdjęć, głowy pełnej wspomnień, wracając do domu wiozłam ze sobą coś jeszcze… Boreliozę.

Od tamtego wyjazdu minął rok, dwa lata, kiedy niczym nie podparte wtedy objawy rządziły moim ciałem. Bolące nogi, słabnące mięśnie, poczucie życia niczym w kapsule z małą ilością tlenu.

Trafiłam do szpitala, gdzie po wykonaniu rezonansu zdiagnozowano stwardnienie rozsiane. Mój świat się załamał, wraz z nim załamałam się ja. Gdyby nie mąż, który kroczył obok mnie przez te wszystkie lata, nie uniosłabym tego ciężaru. Wdrożone leczenie nie przynosiło jednak żadnego rezultatu.. znikałam.

Kilka lat po usłyszeniu diagnozy, okazało się, że diagnoza, która rozbiła mój świat na kawałki była inna. To nie stwardnienie rozsiane, a borelioza okazała się powodem tego, że w przeciągu tych kilku lat z młodej aktywnej kobiety, stałam się osobą leżącą! Przez te wszystkie lata, leczenie było niewłaściwe. Zmarnowano czas, w którym mogłam walczyć o normalne życie…

W tym też czasie poznałam wymarzonego mężczyznę, z którym wkrótce przysięgaliśmy sobie miłość,  wierność i uczciwość aż do śmierci… W naszym przypadku tak właśnie było, to przedwczesna śmierć męża, rozdzieliła nasze serca, nasze drogi i sprawiła, że muszę mierzyć się ze skutkami choroby sama.

Dzięki wsparciu przyjaciół i znajomych rozpoczęłam leczenie antybiotykami, które przynosiło poprawę. Niestety, brak środków finansowych powodował, że leczenie było zbyt krótkie.  Chwytając się wszystkiego by stan mojego zdrowia się nie pogarszał, aby polepszyła się odporność, zdecydowałam się , dzięki podpowiedzi lekarza zakaźnika, na podanie komórek macierzystych.

Gdy był ze mną mąż, wszystko było łatwiejsze. Nie byłam sama, opiekował się mną, troszczył, pielęgnował. Po jego śmierci zostałam sama, bez rodziny – moja mama nie żyje, tata przeszedł udar… Pozostali przyjaciele, szczególne wsparcie mam od sąsiada, bez którego nie wstała bym z łóżka. Większość czasu spędzam leżąc bądź siedząc na wózku. Na skutek przyjmowania ciągle jednej pozycji doszło do powstania rozległych odleżyn, które sprawiają mi ogromny ból. Bakterie w ranach odleżynowych a także borelioza i zdiagnozowane w jelitach pasożyty pozostawiają moje ciało w stanie krytycznym.

Staram się być optymistką, jednak są granice, po przekroczeniu których pozostaje jedynie nadzieja… Nadzieja na życie bez bólu. Nadzieja na niepogarszanie się stanu zdrowia, który bez leczenia nie sprosta poprawie.

Koszt mojej nadziei jest wyjątkowo wysoki – leczenie odleżyn, bakterii w układzie pokarmowym, rehabilitacji zabiera mi mój optymizm, ponieważ nie jestem w stanie sama pokryć tych wydatków.

Natura ludzka to pragnienie kochania  innych I bycia kochanym.  Życie nie dało mi możliwości życia rodzinnego a chorowanie pozbawiło też życia zawodowego…

Proszę, pomóżcie mi…

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
750zł / 50 000zł
0%
Pomogło osób: 5
Data zakończenia
2020-08-31
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Sławomira Bogdaszewska
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Kalisz

Ostatnie wpłaty

Marta
Zdrowia
50zł
Paweł Wołczacki
Dużo zdrowia!
50zł
Anonim
100zł
M. Skrzypczak
życzę zdrowia
50zł
Trzymamy kciuki
500zł