Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Marlenie potrzeba wiele dobrych serc

Choruję na: Mózgowe Porażenie Dziecięce.

Zbieram na : Prywatną rehabilitację w miejscu zamieszkania .

Marzeniem mojej siostry jest powiedzieć: udało mi się, chodzę sama. Choć ma już 24 lata i wiek, w którym wszyscy oczekują pierwszych samodzielnych kroków minął, jej „ważny moment” jeszcze nie nadszedł. Marlena choruje na Mózgowe Porażenie Dziecięce i ma tylko mnie.

Ciąża i zdrowe dziecko pod sercem – ta historia zaczyna się tak jak wiele innych. Badania pokazują, że wszystko przebiega prawidłowo. W 7 miesiącu ciąży pojawia się kryzys. Tętno Marleny zanika. Rodzice wpadają w panikę, krzątanina, lekarze w białych fartuchach i walka z czasem. Ale Marlena ją wygrywa. Dwa miesiące później przychodzi na świat, otrzymując 10 punktów w skali Apgar.

W domu na Marlenę czekało wszystko: nowe łóżeczko, zabawki, małe ubranka starannie poskładane, a przede wszystkim ogromne pokłady miłości. Pierwsze trzy miesiące jej życia to była istna sielanka, przeplatana oczywiście nocnym płaczem w nocy, kolkami… Jednak wszystko to było oznaką tego, że Marlena jest już z nami – zdrowa, tak przynajmniej sądziliśmy. W 4 miesiącu życia bardzo szybko zaczęła tracić na wadze. Rodzice szukali pomocy u lekarzy, jednak Ci rozkładali ręce, ostatecznie stwierdzając, że taki jest jej urok.

Mijały kolejne tygodnie, a mama coraz bardziej martwiła się o jej stan. Marlena rozwijała się, nabywała nowe umiejętności, jednak wszystko działo się jakby wolniej, z ogromnym trudem. Kolejne wizyty u specjalistów potwierdziły obawy mamy, wkrótce naszej sielance nadano nowy tytuł: Mózgowe Porażenie Dziecięce.

Marlena zaczęła siedzieć samodzielnie mając 18 miesięcy, a na pierwsze niezdarne i stawiane z pomocą kroki czekać musieliśmy 5 lat. Pierwsze lata nauki spędziła, ucząc się w domu – może to sprawiło, że dzisiaj ma trudności z nawiązaniem kontaktów z rówieśnikami. Jest otwarta na nowe znajomości, jednak ze względu na swoje deficyty trudno jej znaleźć towarzystwo. Mimo iż Marlena intelektualnie rozwijała się w granicach normy, choroba sprawia, że czasami nie jest zrozumiana przez otaczający ją świąt.

Choć jest już dorosłą kobietą, nadal wymaga opieki i pomocy przez cały dzień. Porusza się przy balkoniku, jednak potrzebuje wsparcia podczas kąpieli, przygotowania posiłku czy innych, prostych dla nas czynności dnia codziennego.

Nasz tata zmarł, gdy Marlena miała dwa lata. To na barkach naszej mamy spoczywała odpowiedzialność za jej rehabilitację, to ona postawiła dla Marleny nasz świat do góry nogami, po to, by jej przyszłe życie było dla niej bardziej znośne… Jednak mama odeszła od nas 8 lat temu. Stoczyła ciężką walkę z nowotworem, ale ten okazał się być zbyt silnym przeciwnikiem.

Od tego czasu jesteśmy z Marleną same. Rodzicom ciężko jest wychować dziecko z niepełnosprawnością, co dopiero siostrze, która musi wcielać się w potrójną rolę: siostry, mamy i opiekuna.

Mama pokazała mi, jak trzeba się zająć Marleną, jak ją leczyć i rehabilitować, a ja staram się robić to tak, jakby moje ręce nadał były jej dłońmi…

Nauczyłyśmy się żyć z “naszą” chorobą, ale przecież to życie nie może tak wyglądać zawsze. Dlatego też w zeszłym roku Marlena przeszła operację wydłużenia i podcięcia ścięgien Achillesa obu nóg. Zabieg ten, połączony z systematyczną rehabilitacją, daje jej szansę na pierwsze samodzielne kroki.

Potrzeba nam jednak wielu dobrych serc, by ten cel osiągnąć. Proszę, pomóżcie mi i mojej siostrze kontynuować ciężką pracę, jaką rozpoczęła nasza mama, tak by spełniło się jej marzenie o samodzielnych krokach Marleny.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
30zł / 5 000zł
0%
Pomogło osób: 1
Data zakończenia
2019-08-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Marlena Cegiełka
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Siemiątkowo

Ostatnie wpłaty

Anonim
:-*
30zł