Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

By wróciła nadzieja na lepsze jutro

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie…” kiedy podczas jednej z lekcji w szkole omawialiśmy tę fraszkę, przez myśl mi nie przeszło, że może być pisana jak o mnie. Wtedy młodzieniec, który miał podbijać świat, dzisiaj mężczyzna, który ze światem bije się o samodzielność. I tak każdego dnia.

Zawsze chciałem być mężczyzną, który niezależnie od sytuacji da sobie radę. Los nie rzucał mi kłód pod nogi, a stawiał wyzwania, którym miałem podołać – tak widziałem trudności, jakie pojawiały się w życiu – jako wyzwanie, któremu przecież dam radę!

Dzień jak co dzień. Wróciłem z pracy. Krzątałem się po domu, gdy nagle poczułem dziwny dotyk na nodze. Pojawił się tam bąbel, który pękł – ogromny, zaczerwieniony, wzbudził we mnie strach. Nie przyjęto mnie jednak na oddziale pomocy doraźnej. Poszedłem więc do lekarza prywatnie. Wypisał skierowanie do szpitala, na którym umieścił adnotację „podejrzenie sepsy”. Ze skierowaniem w dłoni udałem się na izbę przyjęć i… nie wiem, co działo się dalej. Zemdlałem. Trafiłem na OIOM, przez trzy dni nie odzyskałem przytomności. W międzyczasie zdiagnozowano zespół niewydolności oddechowej, cukrzycę zapalenie tkanki łącznej, tkanek miękkich i zakażenie o nieznanej etiologii.

Mimo opieki lekarzy rana stawała się coraz większa, pojawiały się też kolejne – tak samo, jak pojawiały się też kolejne diagnozy. Podawane antybiotyki co prawda zaleczyły bakterię, która spowodowała rany, jednak poczyniła ogromne straty w otaczających ją tkankach.

Od pojawienia się pierwszej rany minęły dwa lata, mimo to one jeszcze nie są w pełni zagojone. Co dwa dni chirurg ocenia stan gojącej się rany. W międzyczasie ujawnił się również bezdech senny.

Byłem pewien, że po miesiącu, może dwóch powrócę do pracy. No przecież to jedynie kolejne wyzwanie – myślałem. Okazało się ono jednak przewlekłą chorobą, która ogranicza sprawność, zabiera ją i przynosi ogrom bólu. Utrzymuję się z renty – nie jestem w stanie powrócić do pracy. Marzę o tym, jednak codziennie rano budzę się z świadomością, że stałem się niepełnosprawny.

Opatrunki oraz leki są bardzo drogie. Zanim zakupię cokolwiek kilka razy zastanawiam się, czy na pewno jest to niezbędne. Niestety, okazuje się, że jest. Gdybym nie musiał, nie prosiłbym o pomoc. Jednak znajduję się teraz w takiej sytuacji, że bez Państwa wsparcia nie dam sobie rady. Dlatego proszę Was, pomóżcie mi w zakupie opatrunków, leków oraz środków pielęgnacji.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
50zł / 8 000zł
0%
Pomogło osób: 1
Data zakończenia
2021-12-30
Dane potrzebującego

Ostatnie wpłaty

Anonim
Będzie dobrze ;]
50zł