Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Franka walka o zdrowie.

Schorzenie: Encefelopatia niedokrwienno-niedotleniowa

Zbieram na: turnus rehabilitacyjny

To były najcudowniejsze 4 godziny naszego życia. Zmęczona po kilkugodzinnym porodzenie, tuliłam w objęciach naszego nowonarodzonego synka Franka. Duże, silne dziecko z donoszonej ciąży, prawidłowy poród, bez komplikacji, nikt nie spodziewał się, że coś mogło się wydarzyć…

Gdy zobaczyłam mojego synka, wiedziałam, że w dłoniach trzymam cały świat, że sens mojego życia jest już ze mną. Franek był zdrowy – to liczyło się wtedy najbardziej. Trzymałam w objęciach Franka, odpoczywając po trudach porodu, wierząc, że już nic złego się nie wydarzy. W sali razem był z nami dumny tata – mój mąż. Wpatrzeni w naszego syna, przyglądaliśmy się, jak spokojnie śpi – tak przynajmniej się nam wydawało. Mój mąż jakby wyczuł, że dzieje się coś niepokojącego, podszedł do nas i nagle salę wypełnił jego krzyk: Franek przestał oddychać!

Po chwili pokój wypełnił się personelem oddziału. Pamiętam to jak przez mgłę… Ktoś zabrał Franka z moich objęć, ktoś inny uspokajał, że wszystko będzie w porządku, a my z przerażeniem przypatrywaliśmy się walce o życie naszego syna.

Po kilku chwilach w sali zostaliśmy zupełnie sami. Franka zabrano, by przywrócić bicie jego serca, a nasze serca zamarły ze strachu. Po krótkiej chwili, która dla nas przeciągała się w nieskończoność, przyszedł lekarz i powiedział to, co tak bardzo chcieliśmy usłyszeć… Franek żyje.

Nie było jednak pewne, czy niedotlenienie, jakie wystąpiło na skutek nagłego zatrzymania krążenia, nie pozostawi po sobie śladu. W szpitalu spędziliśmy 6 tygodni, wykonano badanie rezonansem magnetycznym, które wykazało zmiany w mózgu. Wiedzieliśmy już, że COŚ nas czeka, nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy z tego, z czym przyjdzie się nam mierzyć.

Franek ma niespełna 1,5 roku. Jego rozwój jest znacznie opóźniony: nie mówi, nie siedzi, nie ma odruchu ssania. Cały czas ciężko pracujemy nad poprawą jego stanu zdrowia, jest rehabilitowany kilka razy w tygodniu, przebywa pod opieką specjalistów, którzy dokładają wszelkich starań, by nasz syn w przyszłości mógł samodzielnie funkcjonować. Przed nami długie lata rehabilitacji, walki o jego sprawność. Walka ta wiąże się z ogromnymi kosztami, których nie jesteśmy w stanie samodzielnie pokryć, a przecież to dopiero początek.

Dlatego proszę, pomóżcie nam dalej walczyć o zdrowie naszego dziecka, by te kilka minut, kiedy jego serce na chwile przestało bić, nie zadecydowało o jego przyszłości.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
0zł / 6 100zł
0%
Pomogło osób: 0
Data zakończenia
2019-09-25
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Franciszek Pajko
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Swarzędz

Ostatnie wpłaty

Brak wpłat.