Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Choroba, która stała się źródłem pasji

 

Zbigniew ma 45 lat, Mózgowe Porażenie Dziecięce i pasję, która jak sam mówi narodziła się z powodu jego choroby. Rok rocznie bierze udział w kilkunastu maratonach, które odbywają się na całym świecie. Paryż, Pekin, Czechy, Kopenhaga czy na Słowacji – tam już byłem, ale jeśli zdrowie dopisze, czekają mnie kolejne występy.

Bałem się marzyć

Zbigniew urodził się w małej wiosce na południu Polski. Pierwsze lata dzieciństwa spędził głównie w towarzystwie czterech ścian domu rodzinnego. Nikt, niczego od niego oczekiwał, nie spodziewano się, że jest w stanie cokolwiek osiągnąć. Miał być kolejną osobą z niepełnosprawnością, której szczytem marzeń i oczekiwań w latach 70, było ukończenie edukacji na etapie szkoły podstawowej. Mała miejscowość, w której mieszkał nie oferowała niczego, oprócz szarej codzienności, przeciw której Zbigniew coraz bardziej się buntował.

Pasję biegania rozbudził w nim wychowawca specjalnego ośrodka w Policach, do którego uczęszczał jako chłopiec. Był to moment, w którym Zbigniew zrozumiał, że chce od życia czegoś więcej, a jego choroba zamiast ograniczeń i zmartwień, może stać się jego atutem – wystarczy to dobrze wykorzystać.

Corocznie bierze udział w 10 czy nawet 15 półmaratonach, mierzył się z różnymi dystansami: nieraz 10 kilometrów, a zdarzyło się, że nawet i 20. Pomimo, że na co dzień porusza się na wózku, w maratonach startuje biegnąc o kulach. Zawsze towarzyszy mu jego opiekunka, która podczas biegu zawsze jest blisko niego – na rowerze, czy w samochodzie opodal. Zbigniew trenuje codziennie – gdyby nie sport, gdyby nie pasja, siedziałbym w domu, teraz mam po co wyjść, po co żyć – komentuje Zbyszek.

Od dwóch lat mieszka sam, w Wejherowie. Usamodzielnienie się było dużym skokiem milowym w jego życiu, którego jednak musiał dokonać. Chcę żyć, jak każdy z Was, mierzyć się z codziennymi problemami, przeżyć miłość, poczuć, że żyję, a nie tylko jestem. Choć codzienność stawia przed Zbigniewem wiele wyzwań, wraz z pomocą opiekunki stara się z nimi mierzyć. Problemem są finanse, Zbyszek pobiera rentę socjalną, z której musi się utrzymać, ponieść wydatki związane z leczeniem, a treningi i wyjazdy również pochłaniają ogromne koszty.

Moim marzeniem jest znalezienie jednego sponsora, dzięki któremu nie musiałbym martwić się, czy znajdę środki na udział w kolejnym maratonie.

Jestem słaby ciałem, ale nie duchem

Niedawno doznałem poważnego urazu barku, przez co musiałam zaprzestać biegania o kulach. Nie zaprzestanę jednak udziału w maratonach, chcę biegać na wózku z specjalną przystawką a w między czasie leczyć kontuzję barku. Zapukam do każdych drzwi, porozmawiam z każdym, kto byłby w stanie mi pomóc. Niestety wózek, który posiadam jest bardzo zniszczony, nadaje się na wyjście na zakupy, ale nie do udziału w maratonach. Dlatego teraz moim celem jest uzbieranie środków na zakup wózka, który pozwoli mi w dalszym ciągu ŻYĆ, mieć pasję i czuć, że choroba nie jest moim przeciwnikiem, a sojusznikiem w realizacji marzeń.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
0zł / 36 000zł
0%
Pomogło osób: 0
Zakończone
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Zbigniew Stefaniak
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Wejherowo

Ostatnie wpłaty

Brak wpłat.