Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

1 % szans – 100 % determinacji

Schorzenie: stan po wypadku komunikacyjnym, uszkodzenie wielonarządowe

Cel: zakup ortezy i rehabilitacja

Daria w 2013 roku podróżując jako pasażer busa uległa wypadkowi , w którym doznała wielu obrażeń t.j. złamanie twarzo i mózgoczaszki z pęknięciem podpajęczynówki , pęknięcie miednicy, złamanie kości krzyżowej oraz złamania wybuchowego kręgosłupa, który pod wpływem ciśnienia wybuchł w odcinku lędźwiowym a jego odłamki uszkodziły rdzeń kręgowy oraz płuca. Walka zaczęła się od przyjazdu karetki i poszukiwania szpitala, który zdecydowałby się przyjąć Darie do siebie i dać jakiekolwiek szanse na dalsze życie. Po pierwszej, trudnej operacji w szczecińskim szpitalu lekarz prowadzący zabieg oświadczył, że ma 1% szans na to, że kiedykolwiek poruszy nogami. Od tego momentu rozpoczęła się długotrwała walka.

Dwa dni przed tragicznym wypadkiem Daria odebrała świadectwo ukończenia szkoły. Dopiero teraz wszystko miało się zacząć, wysportowane ciało, chęć rozwoju, ambicje i plany – to te cechy miały pomóc Darii w rozpoczęciu nauki w wymarzonej szkole wojskowej.

Niewielki bus leżał na poboczu. Daria siedziała z przodu busa obok jeszcze jednej pasażerki. I kierowca, i druga dziewczyna wyszli z wypadku bez szwanku.  W samochodzie nie było pasów. Daria wypadła przez przednią szybę pojazdu, doznając między innymi wybuchowego złamania kręgosłupa. 

Piękne niebo i sygnał nadjeżdżającej karetki – to wszystkie moje wspomnienia z momentu wypadku. Tak ważnej chwili, która zmieniła całe moje życie.

Po długiej walce lekarza z Szczecinka zdecydowano się przetransportować mnie do szpitala w Szczecinie, w którym wykonano trudną operację kręgosłupa. Jednak nie sam zabieg był dla mnie trudny, najgorsze okazały się słowa usłyszane kilka dni później – na powrót do stanu sprzed wypadku ma Pani 1% szans.

Po wypadku, gdy dotarła do mnie świadomość tego, co się wydarzyło i co mi grozi, załamałam się. Załamał się mój świat. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Nie odpowiadałam na SMS-y i telefony. Wielokrotnie w najgorszych chwilach spotykałam się na ulicach z osobami, które twierdziły, że wózek jest karą za grzechy i widocznie sobie na niego zasłużyłam. Byłam młodą dziewczyną z świadectwem ukończenia szkoły w dłoni i planami na przyszłość. Od wielu lat grałam w piłkę siatkową, miałam także rozpocząć sezon żużlowy jako podprowadzająca pilskiego klubu a od października rozpocząć studia w Szkole Wojskowej. W tamtym momencie planowałam już jedynie spędzić choć jeden dzień bez bólu i łez.

Od zawsze byłam wojowniczką, może moja determinacja, może sprawne ciało a może wsparcie innych sprawiło, że poczułam, że muszę spróbować. Jeśli ja nie zacznę walczyć, nikt nie zrobi tego za mnie dlatego prosiłam o danie mi szansy i umożliwienie pobytu na oddziale rehabilitacji neurologicznej w Białogardzie. To tam pierwszy raz stanęłam przy pomocy fizjoterapeutów i wykonałam pierwszy krok. To była najszczęśliwsza chwila w moim życiu, którą przyjęłam z dystansem i spokojem wiedząc, że to nie jest moim ostatecznym celem.

Po siedmiu latach ciężkiej walki, litrach wylanego potu i łez możemy śmiało powiedzieć, że udało się! Daria stoi na własnych nogach, mając świadomość, że wygrała.. Jednak walka o powrót do zdrowia i utrzymanie tego, co udało się jej wypracować nigdy się nie skończy.

Stale muszę ćwiczyć, stale muszę walczyć. Czasami brakuje mi sił. Wciąż pamiętam siebie sprzed wypadku, pamiętam swoje wysportowane ciało i mam dni kiedy zalewam się łzami mając problem z wejściem po schodach czy samodzielnym zrobieniem zakupów. Od nikogo nie dostaje taryfy ulgowej być może dlatego, że mojej niepełnosprawności po mnie nie widać, ale sama sobie także takiej taryfy nie daje. Śmieję się, że jestem dla samej siebie najostrzejszym trenerem. Ćwiczę codziennie z opieką fizjoterapeuty oraz sama. Stawiam sobie coraz to nowe cele, których osiągnięcie jest bardzo czasochłonne oraz ciężkie. W przyszłości chcielibyśmy wraz z mężem móc widzieć dzieci biegające po naszym domu i dla takich marzeń nie mogę po siedmiu latach walki się poddać.

 

Poruszam się dzięki ortezie, która podtrzymuje moją nogę z częściowym niedowładem jednak tuż przed moim weselem pękła i każdego dnia może złamać się do końca co pozostawi mnie bez możliwości samodzielnego poruszania się. Koszt ortezy ze względu na wykorzystywane w niej włókno węglowe jest wysoki a przy samodzielnym opłacaniu leczenia i rehabilitacji nie jestem w stanie jej sobie kupić.

Wykorzystałam 1% szans w 100%, ale nie mogę pozwolić, by ponownie zacząć coś tracić. Zbyt mocno przekonałam się, jak to jest zaczynać od nowa… Dlatego proszę Państwa o wsparcie finansowe, choć moje zdrowie znacznie się poprawiło muszę się cały czas rehabilitować, a to pociąga za sobą ogromne koszty. Kwota 3000 zł pozwoli mi na zakup ortezy oraz miesiąc spotkań z fizjoterapeutą.

Proszę Was, o kolejny procent szans..

https://dziendobry.tvn.pl/a/dzieki-wierze-i-ciezkiej-pracy-znowu-zaczela-chodzic

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
325zł / 15 000zł
0%
Pomogło osób: 18
Data zakończenia
2020-04-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Daria Boksz
  • Opiekun: Martyna Piatkowska
  • Miasto: Piła

Ostatnie wpłaty

Bookostarada
Życzę dużo zdrówka!
25zł
asiollek
20zł
m_z_ksiazka
Powodzenia i dużo zdrówka!
20zł
Ewela
Sto lat!
20zł
Anonim
Pomagamy ♥️
25zł
Anonim
Wesołych Walentynek!
15zł