Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Zbyt wiele nieszczęść, by przejść obojętnie

Niektórzy ludzie są ślepi, choć doskonale widzą, inni są głusi, choć doskonale słyszą. Są też tacy, którzy nie potrafią powiedzieć ani jednego dobrego słowa, choć nie mają żadnych trudności z mową.

Są też ludzie z niepełnosprawnością, poruszający się z trudem, głuchoniemi, którzy widzą, słyszą, czują, są pełni empatii, zarażający swoją siłą do życia, a ich głównym językiem jest język miłości. Pośród nich są Pani Beata i jej córka Iza.

Początek

Życie pani Beaty od początku wystawiało ją na szereg prób. Przyszła na świat jako zdrowa dziewczynka, oczko w głowie swoich rodziców. Szczęście rodziny trwało jedynie 19 miesięcy. Mając niespełna dwa lata zachorowała na zapalenie opon mózgowych. Choroba niebezpieczna, jednak w przypadku pani Beaty nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia. Pracujący rodzice poprosili o pomoc opiekunkę, której powierzyli swoją pociechę. Niestety, nie wszyscy godni są naszego zaufania. Przez nieuwagę opiekunki doszło nieszczęśliwego wypadku. Beatka – wtedy mała dziewczynka – weszła na stół, z niego wdrapała się na parapet, z którego upadła, doznając urazy głowy. Opiekunka zataiła przed rodzicami całe wydarzenie, przez co dziewczynka trafiła do szpitala zdecydowanie za późno, a lekarze stoczyli ciężką walkę o jej życie.

Nieszczęścia chodzą parami

Pani Beata spędziła w szpitalu długie tygodnie. Szpital miał być miejscem, w którym powróci do zdrowia, odzyska siły. Stał się jednak miejscem, w którym – wtedy dziewczynka, a dzisiaj dorosła kobieta – straciła to, co okazało się niemożliwe do odzyskania – słuch oraz mowę. Podczas pobytu w placówce co kilka dni wykonywana była punkcja. Podczas jednej z nich coś poszło nie tak… Od tamtego momentu Beatka, dzisiaj pani Beata, jest osobą głuchoniemą.

Czy istnieje limit nieszczęść?

Wydawać się mogło, że wydarzenia z dzieciństwa, choć odcisnęły się na dorosłym życiu pani Beaty, wyczerpały limit nieszczęść, jakie mogą spotkać jedną osobę. Życie toczyło się dalej, małe bądź większe problemy zamieniały się miejscem z chwilami beztroski. Fortuna zadała kolejny cios. W 2003 roku pani Beata doznała udaru mózgu, który skutkował niedowładem prawostronnym i afazją mowy. To jednak nie stanęło na drodze do szczęścia. Marzeniem większości kobiet stojących u progu dorosłości jest założenie rodziny. Tak też się stało.

– W 2006 roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży i wszystkie wcześniejsze wydarzenia straciły na wartości. Liczyła się tylko moja córka, która miała przyjść na świat – pani Beata tak wspomina okres oczekiwania. – Nie chcę mówić o kaprysach losu, o niesprawiedliwości. Nie ma określenia na to, co spotkało mnie w życiu. Iza przyszła na świat jako wcześniak. Doszło do wylewu okołoporodowego I-go stopnia, ważyła jedynie 1750 g.

Na skutek tego cierpi na upośledzenie umysłowe, jest niepełnosprawna ruchowo, ma zaburzenia rozwoju mowy. Iza to mój cały świat. Jej tata nie bierze udziału w jej wychowaniu – musieliśmy się rozstać; z córką widują się rzadko. Jesteśmy same, ale nie samotne, ponieważ mamy siebie.

Zrobię wszystko, by zapewnić Izie jak najlepszą rehabilitację, ponieważ ma ogromne szansę na samodzielne życie. Ze względu na moją i Izy niepełnosprawność ponosimy ogromne wydatki związane z leczeniem. Jeden turnus rehabilitacyjny (w ciągu roku wskazany jest cykl 6) to koszt 6 tys. zł, oprócz tego ponosimy wydatki związane z zakupem leków, terapią logopedyczną, a obecnie również z planowanym zakupem aparatów słuchowych.

Iza i ja prosimy Państwa o pomoc. Marzymy, by w życiu spotkało nas więcej dobrych ludzi niż nieszczęść, które na nas spadły. Proszę, pomóżcie nam.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
775zł / 10 000zł
0%
Pomogło osób: 11
Data zakończenia
2018-07-31
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Izabela i Beata Majtczak
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto:

Ostatnie wpłaty

Ola
100zł
Anonim
Życzę dużo zdrowia
100zł
Anonim
Pozdrawiam
100zł
Anonim
100zł
Xyz
5zł
Anonim
50zł