Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Szansa na życie bez bólu

Fałszywe szczęście – chyba tak najłatwiej opisać 9 miesięcy oczekiwania na narodziny naszego syna. Od każdego z lekarzy słyszałam, że ciąża przebiega prawidłowo, że urodzę zdrowego chłopca. Na świat przyszedł Kevin. Najszczęśliwszy dzień naszego życia okazał się początkiem walki o jego życie.

Runda 1

Z twarzy człowieka wyczytać można wiele emocji, przecież doskonale wiemy, kiedy ktoś jest szczęśliwy i kiedy jest smutny. 18 września 2007 roku dowiedziałam się również, jak wygląda przerażona twarz drugiej osoby. Mój poród miał być kolejnym, zwykłym przyjściem na świat zwykłego chłopca. Jednak wyraz twarzy lekarza, który przyjmował poród, rozmył moje marzenie o rychłym przytuleniu mojego syna… Wkrótce po jego narodzinach dowiedzieliśmy się, że Kevin urodził się bez odbytu. Natychmiast została podjęta decyzja o operacji, podczas której założony został worek, by synek mógł się wypróżniać. Czekaliśmy 9 miesięcy aż jelito odrośnie, po czym, podczas kolejnej operacji, połączone zostało z odbytem. Miało być lepiej.

                                                       

Runda 2
Zabieg, który miał przynieść ulgę całej rodzinie, przyniósł ze sobą ogromny ból i szereg nieprzespanych nocy. Kevin cierpiał, a my nie mogliśmy mu pomóc. Bezsilni, trwaliśmy kolejne miesiące przy łóżku synka, patrząc, jak zwija się z bólu. Okazało się, że zaparcia, które tak bardzo dokuczały Kevinowi, spowodowane są przepukliną. Przeszedł trzy zabiegi, jednak żaden nie przyniósł oczekiwanej poprawy i założono pega stomijnego, który towarzyszy synkowi do dziś. Życie powoli zaczynało wyglądać „normalnie”, nabierało kolorów i mieliśmy nadzieję, że teraz nic złego już nie spotka tego małego człowieka.

Runda 3

Do tego czasu wierzyłam w sprawiedliwość, wierzyłam, że po nocy przychodzi dzień. Przecież nie może być tylko źle. A jednak. W wieku 1 roku i 9 miesięcy, w czerwcu, otrzymaliśmy kolejny cios. Kevin doznał udaru mózgu, na skutek którego utracił wszystkie nabyte do tej pory umiejętności. Kolejny raz lekarze ratowali jego życie, podejmując decyzje o szybkiej operacji. Czy to wszystko? Nie. To początek, kolejne skrzyżowanie na naszej drodze. U Kevina zdiagnozowano rzadką chorobę moya-moya, która polega na zwężeniu naczyń krwionośnych, w rezultacie prowadząc do ich niedrożności. To ona była przyczyną udaru mózgu, epilepsji, która stanowi jego powikłanie oraz naszą zmorą, która kroczy z nami przez życie, przypominając, że kolejny udar może się zdarzyć w każdej chwili…

Kevin ma ogromne problemy z poruszaniem się, jest opóźniony psycho-ruchowo, ma też problemy z widzeniem. Mimo tego ogromnego bagażu cierpienia i bólu jest radosnym dzieckiem. Chętnie pracuje, by osiągnąć małe postępy. Obecnie zaczął samodzielnie wstawać i, opierając się o jakiś mebel, próbuje stawiać pierwsze kroki. Cały czas jest rehabilitowany w ośrodkach specjalistycznych, jeździ też namdelfinoterapię. To po zajęciach z delfinami zauważamy największe postępy. Gdybym mogła, oddałabym synkowi swoje nogi, byleby tylko zobaczyć, jak samodzielnie gra w piłkę. Tego jednak nie mogę zrobić. Mogę jedynie prosić Państwa o pomoc w uzbieraniu środków na jego leczenie i rehabilitację.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
780zł / 15 000zł
0%
Pomogło osób: 15
Data zakończenia
2018-09-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Kevin Milewski
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: United Kingdom

Ostatnie wpłaty

Na zdrówko!
50zł
s
10zł
Anonim
Trzymaj się mały!
20zł
O
20zł
IZABELA
200zł
Martyna
Dla najdzielniejszego chłopca i dla najdzielniejszej mamy pod słońcem - szanuję OGROMNIE!
50zł