Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1
Zdjęcie 1

Samochód moją szansą na lepsze życie

Urodziłam się niepełnosprawna, od tego dnia minęło już 35 wiosen. Na świat przyszłam z niechcianym bonusem, przepukliną oponowo-rdzeniową. Jak w sercu każdych rodziców dziecka niepełnosprawnego, tak i w sercach moich początkowo gościł jedynie lęk. Dopiero z czasem jego miejsce zaczęła zastępować nadzieja, że uda mi się przeżyć życie tak, jak będę tego chciała.

Od początku poruszałam się na wózku inwalidzkim. Darem było dla mnie to, że choć na chwilę mogłam stać na własnych nogach. Nie chodziłam, ale mogłam chociaż samodzielnie sięgnąć po coś z szafki…
Niestety, dorastanie okazało się być dla mnie równią pochyłą, w dół. Stopniowo traciłam władzę nad nogami, niedowład postępował, przykurcze się zwiększały. Dzisiaj nie jestem w stanie stanąć samodzielnie ani na chwilę. Wraz z wiekiem mój stan zdrowia pogarszały inne pojawiające się dolegliwości, pęcherz neurogenny i mój największy przeciwnik: zakrzepica. Czuję się jakbym chodziła z tykającą w żyłach bombą, która, gdy będzie miała taki kaprys, każe mi stanąć twarz w twarz ze śmiercią i zawalczyć o życie.

Zakrzepica w moim przypadku stanowi zagrożenie życia – jest dość mocno zaawansowana, a ja całe dnie spędzam w pozycji siedzącej. 10 lat temu miałam nadzieję, że los się odwrócił. Poznałam mężczyznę, który miał być moją opoką, oparciem, tą brakującą połówką, na którą czeka się całe życie. Radziliśmy sobie, on uczył się życia z moją
chorobą, a ja uczyłam się, że nie jestem już sama. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, lęk i radość naprzemiennie mieszały się ze sobą. Mimo obietnic, że będzie ze mną, że wspólnie będziemy wychowywać naszego syna i DAMY RADĘ, zostałam sama. Mój partner nie zdał najważniejszego egzaminu w życiu, oblał egzamin z dorosłości. Dzisiaj Brajan ma 10 lat, w opiece nad nim pomagają mi rodzice. Nie wyobrażam sobie, jak radziłabym sobie bez z nich. Kiedy mam zły dzień, nie jestem w stanie pełnić roli mamy, to oni robią wszystko, by wypełniać tę rolę.


Mieszkamy w małej miejscowości, takiej, w której nic się nie dzieje i wszędzie jest daleko. Chcę być aktywna, chcę podjąć pracę, być mamą, córką i pracownikiem. Jednak w mojej miejscowości nie mam możliwości znalezienia zatrudnienia. Wizyty u lekarzy specjalistów, pod opieką których jestem, również wymagają wyjazdów, czasami bardzo odległych. Jakiś czas temu udało mi się zrobić prawo jazdy – jaka byłam z siebie dumna! Otworzyło mi się okno na świat! Jednak pojawił się kolejny problem – nie mam czym dojeżdżać. Żyję ze skromnej renty, koszty leczenia obciążają mój budżet. Korzystam z pomocy rodziców, jednak czasami i to nie starsza…

Chciałabym uzbierać środki na zakup samochodu, tak bym to ja mogła przejąć odpowiedzialność za moją rodzinę. Wiem jednak, że sama nie dam rady. Samodzielnie jest to dla mnie nieosiągalny cel. Dlatego proszę Państwa o pomoc. Pomóżcie mi! Skoro okno na świat już się dla mnie otworzyło, pomóżcie mi wyjść poza nie.… Nie chcę już spoglądać na życie jedynie zza szyby.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
600zł / 65 000zł
0%
Pomogło osób: 12
Zakończone
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Angelika Szyler
  • Opiekun:
  • Miasto: Hamrzysko

Ostatnie wpłaty

Anonim
Wierze że sie uda
10zł
Anonim
50zł
Anonim
Powodzenia
10zł
Anonim
Powodzenia
10zł
xxxxxxx
10zł
Grzegorz
Niech Pani błogosławi Pan BÓG Wszechmogący Ojciec i Syn i Duch Święty! Pozdrawiam.
100zł