Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Nierówna walka Brunona o samodzielność

Choć mówią, że milczenie jest złotem dla nas jakiekolwiek słowa wypowiedziane przez naszego synka pozostają w sferze marzeń. Toczymy walkę o jego życie od dnia, kiedy to życie się zaczęło. Brunon jest naszym wojownikiem, a my jego armią, która nie ustanie w walce.

Książkowy przebieg ciąży pozwalał mi uwierzyć, że czas, kiedy kobieta nosi pod sercem małą istotę, to rzeczywiście najpiękniejszy okres w życiu. 9 miesięcy oczekiwania, tygodnie spędzone na rozmyślaniu jak to będzie, kiedy nasz doskonały duet zamieni się w doskonałe trio. Nic nie wskazywało na to, że nasze szczęście okaże się tak ułudne, tak szybko zostanie nam zabrane.

Kiedy małe dziecko wybuduje z klocków najpiękniejszą jak do tej pory twierdzę i zostanie ona zniszczona, to tak jakby zburzony został cały jego świat… Ten dzień, dzień narodzin naszego synka zburzył cały nasz świat…

Usłyszeliśmy wtedy, że nasze dziecko będzie rośliną. Przed oczami przesuwały mi się obrazy dorosłych osób niepełnosprawnych, sparaliżowanych, z którymi nie ma możliwości się porozumieć, całkowicie zależnych, całkowicie odizolowanych. Tego co wtedy czułam chyba nie sposób nazwać przerażeniem. To było coś znacznie silniejszego, coś co odebrało nam rozsądek, skuło lodem nasze emocje i kazało jedynie pytać: dlaczego?

Nikt nie ma zdolności, które potrafią przewidzieć przyszłość chorego dziecka. Ta myśl stała się towarzyszką naszego życia, tych kilka słów sprawia, że nie ustajemy, walczymy każdego dnia i każdej nocy.

Jego uśmiech wynagradza mi wszystko to, czego jeszcze nie doświadczyliśmy: pierwsze niezdarne kroki, pierwsze słowo MAMA. Jednak nie trzeba długo czekać, by uśmiech zastąpiło cierpienie. Wiem, jak postąpić, wiem, co robić, gdy kolejny raz mierzyć musimy się z atakiem padaczki. Jednak każdy atak przynosi ze sobą ogromny lęk, jaki towarzyszył nam, gdy atak pojawił się po raz pierwszy. Serce matki pęka, gdy musi spoglądać na jego małe ciało szargane przez kolejny atak padaczkowy… Miliony kawałków muszą wtedy błyskawicznie połączyć się w całość, by zareagować, by pomóc.

U Brunona zdiagnozowano Mózgowe Porażenie Dziecięce z towarzyszącą padaczką lekooporną, głębokim niedosłuchem oraz niedowidzeniem. Nasz syn jest dzieckiem leżącym, ale jest z nami! Reaguje na naszą obecność, nauczyliśmy się obserwować jego reakcje i wiemy, kiedy ma swoje humorki, kiedy jest zadowolony i kiedy pojawia się ból.

Mimo wstępnej diagnozy, która skazywała naszego syna na życie „w odcięciu”, Brunon czuje, porusza się, dostaje i ofiarowuje tyle miłości, ile jest w stanie pomieścić jego małe serce. Ciężko jest przewidzieć, jaki będzie jego stan za kilka lat. Nasz mały wojownik jest pod opieką wielu specjalistów.

Żyjemy dniem dzisiejszym, celebrujemy każdą chwilę spędzoną wspólnie i staramy się zapewnić jak najlepszą rehabilitację i terapię. Naszym celem jest zapewnienie mu cykli turnusów rehabilitacyjnych, których roczny koszt wyceniono na 30 tysięcy złotych.

Sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć tak dużych wydatków, dlatego prosimy, dołączcie do armii dobrych serc i wesprzyjcie naszego dzielnego wojownika.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
280zł / 6 000zł
0%
Pomogło osób: 4
Data zakończenia
2018-12-31
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Brunon LAbuda
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Banino

Ostatnie wpłaty

Anonim
20zł
Sebastian i Justyna
200zł
Sylwia Pakuła
Nigdy się nie poddawaj ! Wałcz mały wojowniku ❤️
50zł
Anonim
Bruno jesteś dzielny!
10zł