Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1
Zdjęcie 1
Zdjęcie 2
Zdjęcie 3

Gorzkie życie z cukrzycą

Rak – choroba, której boją się wszyscy. Na samo słowo NOWOTWÓR zaczynamy bać się o swoje życie. Cukrzyca, choroba, z którą można żyć wiele lat – choć kojarzy się ze słodyczą, mojemu życiu nadała gorzki smak i nie ma na nią lekarstwa. Cukrzyca to mój wróg, u boku którego musiałam nauczyć się żyć.

Cześć, jestem Zuzia. Mam 15 lat, co oznacza, że przeżyłam 5.475 dni. Pośród nich jest jednak jeden szczególny, który zmienił moje życie. To dzień, w którym dowiedziałam się, że choruję na cukrzycę. Od tego czasu minęły dwa lata. Dwa lata ogromnej próby dla naszej rodziny, moich znajomych i samej mnie. Zapytana o to, co cukrzyca zmieniła w moim życiu, bez wahania odpowiem: wszystko. Przyszła znienacka, niespodziewana, nieproszona i rozgościła się w moim życiu. Cóż, to gość niechciany, ale wyprosić się go nie da.

Wszystko zaczęło się od bólu brzucha, osłabienia i ogólnego poczucia, że coś się dzieje. Tego dnia mój tato miał badania okresowe w pracy, zaniepokojony zabrał mnie ze sobą. Przeprowadzono rutynowe badania krwi, pobrano cukier i wróciłam do domu. Wieczorem zadzwonił telefon. Słyszałam jedynie końcówkę rozmowy, kilka wyrazów, po których wiedziałam, że przyczyna mojego złego samopoczucia musiała zostać znaleziona. W gabinecie lekarskim czekało już skierowanie, lekarz w kilku zdaniach powiedział rodzicom, co mi jest, a pomiędzy nimi padły słowa: szybko, pilnie, nie ma czasu. To musi być coś poważnego – pomyślałam.


W szpitalu powiedzieli nam, że to cukrzyca. Tato dowiedział się, że będzie musiał walczyć o moje zdrowie i życie. Ja dowiedziałam się, że moje życie właśnie się zmieniło. Moja siostra, ze względu na mój stan zdrowia, zrezygnowała z kontynuacji studiów. Początkowo cały czas potrzebowałam kogoś, kto dobierze odpowiednie dawki insuliny, kto powie, co, ile i kiedy mogę zjeść. Cała rodzina stanęła w obliczu nowego wyzwania, którego przecież nie da się ot tak pokonać, rozwiązać. Pierwsze wiadomości, na jakie natrafiłam w internecie, chyba jeszcze bardziej mnie wystraszyły. Hasła „cichy zabójca”, „powikłania” uderzały we mnie z każdej strony. Może gdybym była trochę starsza byłoby mi łatwiej zrozumieć to wszystko. Jestem jednak nastolatką, która musiała bardzo szybko dorosnąć. Wiem, że mój stan zdrowia, moja przyszłość zależy od DZISIAJ. Od tego, jak każdego dnia będę o siebie dbała, pilnowała poziomu cukru podczas snu, wysiłku, zabawy…

Pompę insulinową, która mnie utrzymuje przy życiu, noszę 24 godziny na dobę. Jest moją częścią ciała, moją trzustką. Odpowiednia dawka insuliny jest podawana w każdej godzinie do mojego organizmu, kilka razy dziennie muszę kłuć się w palce, bym zmierzyć poziom cukru. To wszystko bardzo mnie męczy… Czasami nawet gubię się już w tym, który palec już dzisiaj ukłułam, a który jeszcze nie…

Szansą dla mnie, by żyło się łatwiej, lżej jest FREESTYLE LIBR – sensor do pomiaru glikemii. To innowacyjne małe urządzenie, które daje dużą nadzieję. Niewielki sensor automatycznie mierzy i zapisuje odczyty stężenia glukozy w dzień i w nocy. Miesięczny koszt tego urządzenia, które wymieniać trzeba co dwa tygodnie, wynosi ok. 600 zł. Marzeniem moim i moich rodziców jest, byśmy nie musieli się troszczyć o środki finansowe na jego wymianę przez najbliższy rok. Rok komfortu i spokoju, o tym marzę. Czy to tak wiele?

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
160zł / 8 000zł
0%
Pomogło osób: 4
Data zakończenia
2018-06-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Zuzanna Bednarz
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Sypniewo

Ostatnie wpłaty

Anonim
50zł
Waldemar
50zł
GRAŻYNA
50zł
Hhhhh
10zł