Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Czerniak zabrał jej oko, my możemy przywrócić radość

Urodziła się w Wigilijną Noc. Spadła w ramiona jako mój świąteczny cud. 12 lat później mój cud musiał udźwignąć tyle cierpienia, ile nie uniosłyby ramiona dorosłego. Z jednej strony uśmiechnięta, długowłosa nastolatka, której życie dopiero się zaczyna. Po drugiej stronie on – czerniak oka, który próbuje jej zabrać radość życia i po cichu kradnie nadzieję…

Świat zaczyna tracić barwy

Maja jest uczennicą 7 klasy, wraz z koleżankami planują, jak spędzić zbliżające się wakacje. Dziewczyna odbiera świadectwo szkolne, jednak litery na papierze są jakby trochę niewyraźne. Rzeczywistość zaczyna mieć blaski i cienie, jakby ktoś włączał i wyłączał światło. Trudności z widzeniem pojawiały się już wcześniej, jednak teraz niepokojąco dają o sobie znać coraz częściej, coraz bardziej. Na oku pojawia się mała czarna plamka. Nie wygląda groźnie. Okazuje się jednak podstępnym wrogiem, który czyhał, by zaatakować…

                                                       

Po diagnozie nic już nie jest takie samo

– Musimy usunąć oko. Ten zabieg nazywa się enukleacją. Nie ma innego wyjścia – te słowa odbijają się echem w głowie pani Izabeli, mamy Mai. Żadna z nich nie była gotowa na informację, że mała plamka w oku tak bardzo zmieni ich życie.

Panika? Strach? Bezsilność? Nie wiem, jak nazwać to, co wtedy poczułam. To tak jakby ktoś rozerwał Twoje serce na tysiąc kawałków i nie dał instrukcji, jak złożyć je z powrotem w całość. Szukaliśmy jeszcze ratunku w innych miejscach, widziałam, jak Maja cierpi. Kraków, Monachium, dni nadziei, że może tam się uda, że oko uda się ocalić. Moja córka, śliczna, szczupła dziewczyna, która żyła pełnią życia ma zostać okaleczona. Przychodzi wiadomość z obu klinik – mój wzrok pada tylko na jedno słowo: enukleacja.

Nikomu, nikomu i nigdy nie życzę, by musiał patrzeć na swoje dziecko, któremu runął świat, któremu łzy płyną strumieniem po policzku, a z gardła wydobywa się tylko ciche łkanie.

Czas dla nikogo się nie zatrzyma, trzeba walczyć

Operacja odbyła się w Krakowie. Po kilku dniach spędzonych w klinice Maja wróciła do domu. Od tego momentu wszystko wygląda inaczej. Do tej pory Maja chodziła do szkoły, wychodziła do koleżanek – teraz to one odwiedzają ją w domu.

Wprawdzie widać, że oko się różni od drugiego, ale postanowiłam, że nie będę zwracać uwagi na wygląd mojego drugiego oka, a co do stanu psychicznego – będę silna i nie pozwolę, żeby brak oka przeszkadzał mi w moim „dotychczasowym” normalnym życiu. Po prostu z czasem będę musiała się pogodzić z tym, że jestem „inna”, nikt i nic tego nie zmieni.

Dzisiaj Maja z nadzieją patrzy w przyszłość, wierząc, że nowotwór wygrał tylko bitwę, ale prawdziwe zwycięstwo będzie należało do niej.

Maja ma już specjalną protezę, przygotowaną w Krakowie. Jednak ze względu na to, że cały czas rośnie, protezy muszą być wymieniane nawet co pół roku, a koszt jednej wynosi 1200 zł!

Szczególnej uwagi i troski wymaga również drugie, zdrowe oko, które teraz jest bardziej obciążone, przez co wymaga specjalistycznej rehabilitacji.

Mama dziewczyny samotnie wychowuje 3 dzieci, nie jest w stanie ponieść kosztów, które na nich spadły. Zrobi jednak wszystko, by Jej Wigilijny Cud mógł w przyszłości żyć, marzyć i być szczęśliwy.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
100zł / 15 000zł
0%
Pomogło osób: 1
Data zakończenia
2018-03-31
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Maja Ciężka
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Piła

Ostatnie wpłaty

Angelika
100zł