Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Jestem coraz większy i cięższy, nie chcę obciążać moich rodziców

Gdy dziecko jest malutkie, nie widać jego niepełnosprawności. Bobas jak bobas – nie chodzi, nie mówi, płacze tak samo, czy chore, czy zdrowe. Tak samo woła do mamy i potrzebuje jej bliskości. Pierwsze dni życia Mikołaja pełne były przede wszystkim nadziei, że mimo przyjścia na świat już w 33 tygodniu ciąży, chłopiec będzie miał szansę na normalne życie. Że będzie zdrowy.

Wiele osób wierzy w przesądy – w czarnego kota przebiegającego przez jezdnię, w guzik, który trzeba złapać tuż po minięciu się z kominiarzem i w niezrozumiałą siłę liczb, w pechową 13. Dla rodziny Mikołaja liczba 13 zawsze kojarzyć będzie się z niepokojem, z momentem, w którym strach przerodził się w przerażenie.

To właśnie wtedy – w 13 dobie życia – Mikołaj opadł z sił, jego i tak osłabione ciało musiało zmierzyć się z szeregiem chorób, które próbowały stłamsić jego wolę życia. Zachorował na zapalenie opon rdzeniowo–mózgowych, zapalenie mózgu, sepsę oraz gronkowca naskórnego. Przez kilka kolejnych tygodni toczyła się walka o jego życie.

Rodzice już wtedy wiedzieli, że 13 doba to moment, w którym coś się zakończyło i chwila, w której rozpoczął się ich egzamin z dorosłości. Zdawali sobie sprawę, że Mikołaj może nie być w pełni sprawny, że jego rozwój może przebiegać inaczej.

Gdy inne dzieci z zapałem próbowały złapać zabawki w pobliżu, Mikołaj leżał praktycznie bez ruchu w swym łóżeczku. Gdy te same dzieci próbowały podnieść główkę nieco wyżej, usiąść, Mikołaj nadal pozostawał leżący w tej samej pozycji…

Kolejne badania potwierdzały ich obawy. Okazało się, że Mikołaj ma uszkodzony nerw wzrokowy, choruje na epilepsję, jego ciałem włada silna spastyka, a w ostateczności w dokumentacji medycznej pojawił się skrót: MPDz – mózgowe porażenie dziecięce.

Mikołaj nie siedzi, samodzielnie nie chodzi, nie mówi… – tych „nie” można wyliczać bez końca. Dla osoby z zewnątrz jest dzieckiem bez kontaktu, dla swojej mamy jest skarbem, o który walczy każdego dnia. Doskonale wie, kiedy synek chce pić, kiedy jest zmęczony, a kiedy po prostu ma ochotę się przytulić.

Z jednej strony jest jak dziecko, które nigdy nie będzie samodzielne – potrzebuje opieki osoby dorosłej, ale z drugiej im jest starszy, tym również cięższy, tym częściej jeden dorosły to za mało. Wymaga stałej opieki, od rana do wieczora oraz w nocy. Choć ma już 12 lat opieka nad nim wygląda tak jak w pierwszych miesiącach życia.

Mikołaj jest cały czas rehabilitowany, a koszty leczenia i rehabilitacji są ogromne. Do nich dochodzą również koszty specjalistycznych sprzętów i środków ortopedycznych. Obecnie największym problemem jest zebranie środków na specjalistyczny fotelik, który ułatwi życie rodzicom, wiele razy w ciągu doby dźwigający Mikołaja. Prawidłowe ustawienie fotelika i zastosowanie różnego rodzaju osprzętu będzie mogło również w jakimś stopniu zapobiegać postępującej skoliozie. Koszt takiego fotelika to blisko 14.000 zł.

Mikołaj nigdy nie będzie samodzielny. Nigdy nie stanie o własnych siłach i nie powie: dziękuję za pomoc. Prosimy o wsparcie, by ulżyć jego rodzicom, którzy kilka razy dziennie muszą mierzyć się z ciężarem ciała Mikołaja. Pomóżcie nam, a wspólnymi siłami uda się nam zdjąć ten ciężar z ich ramion.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
320zł / 14 000zł
0%
Pomogło osób: 12
Data zakończenia
2018-10-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Mikołaj Szczeszek
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Złotów

Ostatnie wpłaty

Anonim
Powodzenia
30zł
m.
Pomyślności
50zł
Anonim
10zł
Anonim
50zł
Anonim
20zł
Anonim
20zł