Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Nie chcę zbyt wiele, tylko godnie żyć

W Polsce moja choroba jest już prawie zapomniana. Mówi się o niej jedynie w kontekście profilaktyki czy okresu w historii, kiedy mocno dała o sobie znać. Najmłodsze pokolenia zadają jedynie pytanie „co to”? Wtedy zaczynam opowieść o moim życiu z chorobą Hainego-Medina

Moje schorzenie nazywane jest różnie: nagminne porażenie dziecięce lub polio. Dla mnie nie ma znaczenia, jakiego używa się terminu medycznego – to mój ciężar, który przyszło mi nieść przez życie. Choroba ta może przebiegać bezobjawowo albo ujawnić się pod postacią porażenia prowadzącego do paraliżu ciała. Niestety, w moim przypadku przybrała tę drugą postać.

Mam 60 lat. Od kiedy pamiętam jestem osobą niepełnosprawną. Na świat przyszłam jako zdrowe dziecko, jednak wkrótce potem mój świat i świat moich rodziców się zawalił. Czasami zastanawiam się, jak by to było, gdybym dostała od losu choć kilka lat normalnego dzieciństwa. Zastanawiam się, jak to jest być zdrową…

Moimi nogami są koła wózka inwalidzkiego. Od dzieciństwa poruszam się jedynie za jego pomocą. Czy było mi ciężko? I to nie raz… Każdy etap mojego życia wyglądał inaczej. Szkoła, dorastanie, miłość… 60 lat wspomnień, walki z chorobą. Walczyłam, walczę nadal, jednak wraz z wiekiem schorzeń przybywa, a ciało odczuwa upływający czas.

Kilka lat temu zdiagnozowano u mnie szereg dodatkowych chorób: cukrzycę, schorzenia płuc oraz układu krążenia, w tym trudną do wyleczenia i niebezpieczną w mojej sytuacji zakrzepicę kończyn dolnych, która bezpośrednio zagraża memu życiu.

Mieszkam sama. Bywają chwile, kiedy jest naprawdę ciężko. Wtedy z pomocą spieszą Ci, na których mogę zawsze liczyć. Nie, to nie rodzina. To moi sąsiedzi. Bez ich pomocy nie dałabym rady stawić czoła codzienności. Pomagają mi w wielu czynnościach, robiąc zakupy, załatwiając sprawy urzędowe. To pełni troski i zrozumienia ludzie, za których obecność dziękuję każdego dnia…

Moim jedynym dochodem jest renta, jaką mam po rodzicach. To z niej opłacam rachunki, kupuję lekarstwa. Niestety zdarzają się miesiące, kiedy nie wystarcza na jedzenie. Kiedy muszę dokonać wyboru pomiędzy lekarstwem a podstawowymi zakupami.

Gdyby ktoś zapytał mnie, jak oceniam swoje życie, nie potrafiłabym tego zrobić… Żyję z dnia na dzień. Mijają miesiące, tygodnie, a ja każdego dnia jestem wdzięczna, że daję radę.

Moim marzeniem jest, by obecny stan zdrowia utrzymał się jak najdłużej. Nie oczekuję, że będzie lepiej, chcę jedynie, by zatrzymać to, co mam… Dlatego proszę Państwa o pomoc, o wsparcie finansowe, które pozwoli mi na systematyczną rehabilitację i spokojny sen. Bez lęku, czy będę mogła wykupić leki…

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
880zł / 15 000zł
0%
Pomogło osób: 13
Data zakończenia
2018-09-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Maria Biedrzyńska
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Poznań

Ostatnie wpłaty

Anonim
20zł
Monika
30zł
Maciej Białka
50zł
a.
5zł
Marta
+++
50zł
Anonim
50zł