Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Chcę usłyszeć, jak Krzyś mówi do mnie: MAMO

Dla obcych, patrzących z boku ludzi mój syn jest dzieckiem mocno niepełnosprawnym. Dla mnie jest całym moim światem, który z wytrwałością pielęgnuję każdego dnia, dając mu tyle miłości, ile jest w stanie pomieścić moje serce.

O tym, że Krzyś jest chory dowiedzieliśmy się krótko po porodzie. W dokumentach poszpitalnych widnieją dwa słowa, które znam na pamięć: uszkodzenie okołoporodowe. Słowa te budzą w nas jedynie cierpienie i pytanie, które zawsze zostaje bez odpowiedzi: DLACZEGO? Nasz synek miał przyjść na świat jako zdrowy chłopiec, w terminie, który nazywamy „bezpiecznym”. I nic nie zapowiadało tego, że zbieg kilku wydarzeń sprawi, że jego narodziny będą początkiem całkiem nowej historii.

Krzyś choruje na powikłania po mózgowym porażeniu dziecięcym. Jego rehabilitację rozpoczęliśmy już w pierwszym półroczu życia. To był trudny dla nas czas, nie wiedzieliśmy, jak być rodzicami, a co dopiero mierzenie się z rolą rodzica dziecka niepełnosprawnego. Naszą walkę o zdrowie Krzysia przerywały często powtarzające się ataki padaczki, których opanowanie stało się wtedy naszym głównym celem. To przez nie do 5 roku życia Krzysiowi nie udało się osiągnąć tego, co udaje się dzieciom w wieku 6-8 miesięcy – nie był w stanie samodzielnie siedzieć. Dopiero po dobraniu odpowiednich leków, stopniowo, ciężką pracą zaczęliśmy osiągnąć małe sukcesy. Nasz synek przemieszcza się samodzielnie po mieszkaniu na kolanach, odpychając się łokciami. Kiedy opuszczamy dom, zawsze towarzyszy nam wózek inwalidzki. Krzysiu nie rozumie poleceń, jego reakcje na to, co mówimy do niego, są mechaniczne. Żyje w świecie własnych, nieznanych nam przeżyć, o których nie potrafi nam opowiedzieć ani ich pokazać. Pomimo choroby i niepełnosprawności nasz synek jest bardzo pogodnym chłopcem. Uwielbia głośną muzykę i dzwonki, w których dźwięk potrafi wsłuchiwać się godzinami.

Od pierwszego dnia, w którym udaliśmy się na pierwsze zajęcia usprawniające, nie traciliśmy nadziei, że nasz syn zrobi postępy. Nie liczę na to, że będzie samodzielny, ale chcę, by czerpał z życia jak najwięcej radości, bym usłyszała, jak mówi do mnie: MAMO. Pomimo iż rehabilitacja Krzysia nie przynosi spektakularnych sukcesów, nie ustajemy w walce o jego sprawność, a każdy, nawet mały postęp celebrujemy jako jego ogromny sukces. W życiu musieliśmy się nauczyć cieszyć z małych, najdrobniejszych rzeczy.

Naszym marzeniem jest zapewnienie Krzysiowi ciągłej i specjalistycznej rehabilitacji, jednak mimo ogromnego zapału i wysiłków, jakie wkładamy w pozyskanie na ten cel funduszy, cały czas nie jesteśmy w stanie zapewnić mu tylu godzin terapii, ilu naprawdę potrzebuje. Dlatego też proszę każdego, komu nie jest obojętny los mojego synka, o pomoc w zbiórce środków na jego leczenie.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
320zł / 10 000zł
0%
Pomogło osób: 5
Data zakończenia
2018-12-31
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Krzysztof Sygnowski
  • Opiekun: Martyna Piątkowska
  • Miasto: Krajenka

Ostatnie wpłaty

Anonim
Powodzenia
100zł
powodzenia!
50zł
Anonim
20zł
Justyna
50zł
Paulina
Wpłacone:) Kto następny?
100zł