Fundacja Złotowianka HELP
Zdjęcie 1

Chcę być samodzielna. Mogę, dzięki Wam

Każdego dnia przez 9 miesięcy matka nosi i czuje pod sercem drugie życie, małą istotę, wobec której snuje plany, marzenia. Oczekuje na pierwszy dotyk, pierwszy płacz, na przyjście na świat swojego nowonarodzonego, zdrowego dziecka. Czasami jednak radość z narodzin dziecka zastępuje walka o oddech, o jego życie.

Gdyby nie to, że martwię się o przyszłość mojego jedynego dziecka można by powiedzieć, że jestem szczęśliwą matką nastoletniej córki. Piętnaście lat temu urodziła się Marcelina. Podczas porodu doszło do niedotlenienia mózgu i zaczęła się walka, która trwa do dziś. Najpierw walczyłyśmy o każdy oddech, potem przez długą, żmudną rehabilitację o każdy ruch, a teraz walczymy o jej samodzielność. Jesteśmy bardzo dumni z naszej córki, dokonała czegoś, co lekarzom wydawało się niemożliwe. Gdy miała roczek, postawiono diagnozę, która dla rodzica brzmiała jak wyrok: dziecięce porażenie mózgowe. Nikt kto nie usłyszał nigdy, że jego dziecko jest poważnie chore, nie jest w stanie sobie wyobrazić bólu i żalu do świata, jaki towarzyszy matce w tej chwili. Marcelina miała nie widzieć, nie słyszeć i nic nie czuć. Lekarz powiedział, że jestem młoda i mogę sobie urodzić zdrowe dziecko, a Marcelinę powinnam oddać do ośrodka. Jak rzecz?! Jak coś, co gdy nie spełnia naszych oczekiwań możemy oddać, zamienić? Przez dziewięć miesięcy czułam, jak daje mi znać o swojej obecności, a teraz… z powodu tego, że może będzie inna, mam ją oddać?

Od tego dnia zmieniło się całe moje życie. Po tych słowach wiedziałam już, że będzie ciężko. Trzeba było podporządkować się chorobie córki. Jednak dla mnie bycie mamą niepełnosprawnego dziecka to nie tylko smutek, ale też ogromna radość, kiedy dziecko robi postępy. Tak samo cieszy pierwsze słowo, jak i pierwsze kroki… Długo wyczekiwane, wywalczone. Cieszy każdy ruch dziecka i każdy maleńki kroczek do przodu. Każdego dnia widzę, jak Marcelina uczy się żyć ze swoją niepełnosprawnością. Dąży do tego, by radzić sobie w życiu bez pomocy osób trzecich. Czasami, gdy brakowało sił i pewności, że damy sobie radę, że pogodzimy to wszystko jedno spojrzenie Marceliny starczało, bym poczuła, że warto, że muszę. Moja córka… jest moją bohaterką.

Tak sytuację odbiera rodzic, ale małe dziecko przecież nie zrozumie, dlaczego tak bardzo różni się od swoich rówieśników. – Dlaczego nóżki mnie nie słuchają? – Marcelina, szukając odpowiedzi, pytała rodziców. Ośrodki rehabilitacyjne od dzieciństwa były jej drugim domem, razem z mamą spędzały tam mnóstwo czasu.

 W dzieciństwie było mi smutno. Czułam, że jestem inna, że nie mogę się bawić w berka, dzieci biegały pod oknami a ja… mogłam jedynie nasłuchiwać ich śmiechów. Dzisiaj, martwię się jak będzie wyglądała moja przyszłość. Jednak niepełnosprawność nauczyła mnie, że mogę w życiu wiele, tylko w inny sposób. Wiem jednak, że czasem będę potrzebować pomocy. Trudno jest prosić o pomoc obcych ludzi, ale wiem, że fibrotomia to moja szansa. Znacznie ułatwi mi nie tylko chodzenie, ale i codzienne czynności. Nie musiałabym być potem w gipsach jak po innych tego typu operacjach, a dzięki temu nie utracę efektów rehabilitacji na które pracowałam przez lata. Inni w moim wieku  mają pewnie inne marzenia, w końcu operacja jest dość dziwnym marzeniem jak dla nastolatki

Jej pasją jest pisanie wierszy, jak pisze w jednym z nich: ,,Wreszcie dla nich światło świeci”. Wspólnie możemy sprawić, by i dla Marceliny zapaliło się światełko na przyszłość.

Marcelina w listopadzie ma przejść zabieg fibrotomii, który pomoże jej w osiągnięciu samodzielności i ułatwi chodzenie. Przeszkodą są jedynie pieniądze. Zarówno konieczna rehabilitacja, jak i zabieg są bardzo kosztowne i przerastają możliwości finansowe rodziny. Gdyby nie było takiej potrzeby, nie prosiłabym o pomoc. Jednak jeśli jest szansa by walczyć, będę to robić. Dlatego proszę Państwa o wsparcie – mama Marceliny.

Cel jest sprawdzony i wiarygodny
Potrzebne pieniądze
5 270zł / 15.000 zł zł
0%
Pomogło osób: 27
Data zakończenia
2018-09-30
Dane potrzebującego
  • Imię i nazwisko: Marcelina Dziuba
  • Opiekun:
  • Miasto: Miasteczko Krajeńskie

Ostatnie wpłaty

Anonim
20zł
Anonim
Marcelinko, dasz radę!!!! Będziesz samodzielna!!!
200zł
Anonim
200zł
Anonim
Szczęść Boże !
500zł
Anonim
Podziwiamy i trzymamy kciuki. Będzie dobrze. Dzielimy się tym co możemy
200zł
Anonim
50zł